Bulwary wiślane – prawidłowe krążenie miasta

Wreszcie jest, co prawda mały, ale jest. Fragment prawidłowego liniowego zagospodarowania – krwiobieg miasta. Bulwary wiślane.

Decyzja dotycząca powrotu miasta do rzeki była naprawdę dobra. Ba! Być może była jedną z najlepszych decyzji, jakie podjęto w kwestiach zagospodarowania Warszawy. A że bulwary powstały i to W TAKIEJ odsłonie czyni je najistotniejszym (obok metra) elementem w układzie życiowym stolicy. Co zachwyca oprócz samej idei bulwarów? Wszystko!

bulwary wiślane rośliny zagospodarowanie

Funkcjonalnie jest tam wszystko, co być powinno. Ścieżka rowerowa, place zabaw, plaże, pomosty, kawiarnie, puby, punkty i tablice informacyjne, pergole, punkt widokowy, elementy drobnej architektury i rzeźby nawiązujące do miejsca. Wszystko wykonano z dbałością o szczegóły i materiał, który też dobrano nieprzypadkowo. Królują kamień i drewno. Ale po kolei.

Na bulwary spokojnie można wybrać się z dziećmi, chociaż urządzenia są przewidziane i dla tych nieco starszych. Można poskakać na wbudowanych na stałe w nawierzchnię trampolinach,

bulwary wiślane trampoliny plac zabaw dla dzieci

pobawić się w piasku, schłodzić w systemie różnorodnych pluskadeł


lub przebyć tor przeszkód po naturalnie wydrążonych pniach starych drzew.

Na całej długości bulwarów jest gdzie usiąść. Jeśli akurat nie ma w pobliżu leżaków, kamiennych bloków, drewnianych ławek i leżanek pod pergolami to umożliwia to system tarasów – w tym pokrytych w całości trawnikiem. Wreszcie przełamujemy opory przed odwiecznymi hasłami „Nie deptać trawników!”. Hurra! Jest i fragment z klasycznymi plażowymi koszami, który pozwala przenieść się w zupełnie inną przestrzeń a może i rzeczywistość.

Bulwary wiślane miejscami zapraszają nas do samej rzeki, można usiąść i nogę zamoczyć, o ile ktoś się odważny. Choć ponoć i sama Wisła na powrót staje się coraz bardziej czysta. Dzięki bulwarom na pewno coraz bardziej oswojona. Na całość można też popatrzeć z góry. Punkt widokowy jest nienachalny zarówno w formie jak i materiałach. Konstrukcję wykończono kortenem, czyli najmodniejszym materiałem utrzymanym w klimacie kontrolowanej korozji. Jakże pasuje do nadwodnego klimatu.

Jest i ścieżka a raczej droga rowerowa! I uwaga, „o dziwo”, nie z kostki! Jest to równa nawierzchnia, którą wyznaczają metalowe, wypukłe i estetyczne znaczniki. Nie da się ich nie zauważyć, choć z uwagi na duży ruch należy zachować ostrożność przy przechodzeniu.

I wreszcie rośliny! Nie ma tam wielu gatunków, ale za to trafiono z tym doborem w punkt. No bo co bardziej pasuje do nadrzecznego charakteru niż wierzby krzewiaste? Delikatne a przede wszystkim naturalne rabaty z traw urozmaicono kwitnącymi bylinami. Połączenie trzcinnika z jeżówką to już „klasyk”. Są i drzewa! I to wcale nie tak mało. Postawiono na graby. Najbardziej zachwycają kilkupniowe formy, wyłaniające się wprost z traw. Na razie drzewa są jeszcze małe, ale to znaczy, że z upływem lat będzie tylko coraz lepiej.

Bulwary zatem żyją, aorta układu krwionośnego miasta działa, choć może w weekendy jest ona nieco przeciążona. Dlatego potrzebny jest ciąg dalszy. Trzymamy kciuki aby bulwary z czasem zajęły cały odcinek Wisły w mieście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *